Co z tym nurkowaniem

Artur Pazzi

Nurkowania, rekordy, wydarzenia
Sezon ostatnich miesięcy pełen był nurkowych wydarzeń. Padło kilka rekordów, mamy rzesze nowych instruktorów, zdarzyło się kilka wypadków. Wydarzenia te wywołują dyskusje, powstają pogłoski i plotki, a także nieco sporów. Intrygujące pytania padają z portali internetowych, słyszane są na miejscach nurkowych i w bezpośrednich rozmowach. Redakcyjna koleżanka słyszała młodzieńców, przechwalających się w popularnym wśród nurków warszawskim barze, o planowanych w Dahab

„90-kach na powietrzu, bo instruktorzy tak robią i żyją”. Z kolei adepci AOWD głośno rozważają zalety nurkowania głębokiego na nitroksie, tlenie, czy też może na samym helu bez tlenu. Woof. Innym znów razem chwalą własnych instruktorów, jako argumenty podając liczbę wydanych przez nich certyfikatów, ich stopień instruktorski lub głębokość ich nurkowań a niekiedy nawet ich brawurę, myloną nieustannie z odwagą. To tylko przykłady osobliwych tematów, z których każdy mógłby stać się zalążkiem oddzielnego felietonu.

„Co z tym nurkowaniem”

Wspólnie przedyskutowaliśmy niektóre z wątpliwości, wywołujących kontrowersje. Dlaczego nurkowanie  techniczne jest „takie fajne” i coraz bardziej popularne? Skąd się wzięło nurkowanie techniczne? Jaką rolę w nurkowaniu w Polsce odegrała publikacja znakomitego „Ostatniego nurkowania” Berniego Chowdury? Co jest a co nie jest nurkowaniem technicznym? Co w ogóle jest nurkowaniem? Dlaczego dobrze wyszkoleni nurkowie, porywają się tuż po kursie na rekordy przekraczające ich możliwości? Czy bezpieczeństwo certyfikowanego nurka po kursie jest w ogóle możliwe do zachowania i dlaczego odpowiedzialnością obarcza się instruktora, mimo że kurs dawno się zakończył? Jaka jest rola instruktora – mentora, w nurkowaniu technicznym? Jakie są trendy w szkoleniu i nurkowaniu technicznym i dlaczego niektórzy ulegają im całkiem bezmyślnie a niektórzy nie ulegają wcale? Nie ominiemy drażliwej kwestii pieniędzy. Czy oszczędzając np. na gazach można w ogóle nurkować głęboko?

rekord1Wydarzenia medialne oraz mało medialne
Przypomnijmy niektóre nurkowe wydarzenia z ostatnich kilkunastu miesięcy. Największą uwagę przyciągnęły tradycyjnie rekordy. Czołówka freediverów ustanowiła kolejne polskie wyniki m.in. w kategoriach zmiennego balastu na 70m, free immersion na 62m i no limits na 80m. Największe wrażenie zrobił Tomasz Bryl, zajmując drugie miejsce na Mistrzostwach Świata w Mariborze, ustanawiając rekord Polski w bezdechu statycznym static apnea na 7’15”.
Równie dużo zdarzyło się w nurkowaniu technicznym. Należący do Grzegorza „Banana” Dominika kilkukrotny  polski rekord, w tym 208 m dla obiegów otwartych i 212 m dla zamkniętych, został pokonany w kategorii obiegów otwartych przez Jurka Błaszczyka, na 231m, następnie przez Jacka Musiała na 235 m. W tym samym czasie Agnieszka Łotocka nurkując na 154 metry ustanowiła nowy polski rekord kobiet, należący wcześniej od 2000 roku do Eli Matuszewskiej-Benduckiej na 137 m.
Rekordy i towarzyszące im zainteresowanie nurkowaniem wiąże się ze wzmożoną aktywnością obecnych w Polsce systemów szkoleniowych, ich instruktorów i trenerów. Po krótkim okresie stagnacji wyraźnie rozwija się SDI - TDI. Dotyczy to także NAUI, PSAI oraz obecnego wcześniej ITDA. Jednocześnie trwa działalność centrów i instruktorów pozostałych, obecnych od dawna na polskim rynku firm i agencji szkoleniowych.  Uwagę zwraca też szybko rosnąca popularność urządzeń o obiegu zamkniętym. Warsztaty i prezentacje instruktorów m.in. IT IANTD Tomka Żabierka promują możliwości różnych typów CCR w nurkowaniu rekreacyjnym i technicznym.

Kursy, nurkowanie, ceny
Rozwój sportu nurkowego to zjawisko ze wszech miar pozytywne. Najłatwiej zauważalny jest po prostu wzrost liczby nurków. Pociąga to za sobą, w naturalny sposób wzrost liczby instruktorów i centrów nurkowych. Te ostatnie otwierają się i zamykają, ulegając prawom rynku, ale ich liczba, na tle podobnych miast europejskich, pozostaje nadal bardzo duża. Wielu nurkujących stwierdzi, że to znakomicie: większa konkurencja to niższe ceny, być może wyższa jakość. Nic bardziej błędnego.
Niższa cena w nurkowaniu niekoniecznie oznacza korzyść. Pozorna korzyść dla klienta, wynikająca z konkurencji, w tym konkretnym sporcie, nie zawsze przynosi pożądany efekt. Część prowadzących sklepy nurkowe i szkolenia nie potrafi ukryć, że jest im obojętne co sprzedają: nurkowania, telewizory czy hot-dogi. Konsekwencje są tak oczywiste, że nie wymagają komentarza. Na szczęście dotyczy to przeważnie centrów nurkowych zajmujących się wyłącznie nurkowaniem rekreacyjnym i oferujących z reguły jeden system szkolenia. 
Zjawisko to, bardzo powoli, jednak ulega zmianie. Daje się zauważyć tendencja do łączenia działań kilku centrów a nawet połączeń firm, co w ciągu najbliższych lat  powinno doprowadzić do powstania dojrzałego rynku szkoleń i wyjazdów nurkowych, tak jak miało to miejsce w innych krajach w poprzedniej dekadzie.

rekord1Szkolenie - powinno być fajne
Bardzo szybko rośnie liczba firm oferujących kursy na kolejne stopnie w nurkowaniu technicznym. Jest to oczywiście naturalna konsekwencja zainteresowania nurkujących takimi szkoleniami. Oczywiście, uprawnienia  pozwalające „legalnie” przekroczyć „obowiązkowy” limit 40 metrów, są  dla większości nurków bardzo kuszące. Jest to też, co trzeba jasno powiedzieć, jedyna rozsądna metoda zdobycia niezbędnych umiejętności i wiedzy. Warto zauważyć, że dostęp do informacji za pośrednictwem internetu oraz publikacji i książek, w żaden sposób nie jest w stanie zastąpić odpowiedniego szkolenia, może natomiast czasem, ale nie zawsze, stanowić jego uzupełnienie. 
Poza powyższymi, dość oczywistymi zaletami szkolenia, nurkowie zapominają czasem o tym, co kiedyś było dla nich w nurkowaniu najważniejsze. Nauka nurkowania technicznego to po prostu przyjemność. Niekiedy męcząca, często stawiająca wyzwania, zawsze czasochłonna. I oczywiście kosztowna. Ale nadal przyjemność.

Instruktor – to nie logo

Popularność systemów szkoleniowych wydaje się rosnąć proporcjonalnie do ich udziału w rynku.  Jednak liczba instruktorów rośnie nieproporcjonalnie, co wynika głownie z odmiennych metod marketingowych oraz różnych wymagań stawianych przez instructor trainer’ów. Oznacza to, że coraz bardziej zmieniać się będzie ilość wystawianych certyfikatów, zarówno na poziomie nurkowym, jak i instruktorskim. Nie rozważamy różnic w systemach szkoleniowych, potwierdzając tym dość oczywisty fakt – ważny jest instruktor, nie system czy logo na certyfikacie. Oczywiście pojawiają się pewne konsekwencje zmieniających się proporcji. Można by nawet żartować, że wszyscy obecni rekordziści i rekordzistki Polski w nurkowaniu technicznym, to instruktorzy lub nurkowie jednego i tego samego systemu, pomijając przy tym fakt, posiadania przez nich uprawnień w wielu innych agencjach szkoleniowych. Niestety, zupełnie co innego pokazuje nam, że woda wcale nie odróżnia posiadanych uprawnień. O tym w kolejnych numerach WB.

Artykuł ukazał się w magazynie "Wielki Błękit" w numerze 6/2008
foto: Piotr Andrews, Jacek Wojnarowski

Artur Pazzi
TDI SDI Instructor Trainer
Dahab 2008

Nurkowania, rekordy, wydarzenia
Sezon ostatnich miesięcy pełen był nurkowych wydarzeń. Padło kilka rekordów, mamy rzesze nowych instruktorów, zdarzyło się kilka wypadków. Wydarzenia te wywołują dyskusje, powstają pogłoski i plotki, a także nieco sporów. Intrygujące pytania padają z portali internetowych, słyszane są na miejscach nurkowych i w bezpośrednich rozmowach. Redakcyjna koleżanka słyszała młodzieńców, przechwalających się w popularnym wśród nurków warszawskim barze, o planowanych w Dahab „90-kach na powietrzu, bo instruktorzy tak robią i żyją”. Z kolei adepci AOWD głośno rozważają zalety nurkowania głębokiego na nitroksie, tlenie, czy też może na samym helu bez tlenu. Woof. Innym znów razem chwalą własnych instruktorów, jako argumenty podając liczbę wydanych przez nich certyfikatów, ich stopień instruktorski lub głębokość ich nurkowań a niekiedy nawet ich brawurę, myloną nieustannie z odwagą. To tylko przykłady osobliwych tematów, z których każdy mógłby stać się zalążkiem oddzielnego felietonu.

„Co z tym nurkowaniem”

Wspólnie przedyskutowaliśmy niektóre z wątpliwości, wywołujących kontrowersje. Dlaczego nurkowanie techniczne jest „takie fajne” i coraz bardziej popularne? Skąd się wzięło nurkowanie techniczne? Jaką rolę w nurkowaniu w Polsce odegrała publikacja znakomitego „Ostatniego nurkowania” Berniego Chowdury? Co jest a co nie jest nurkowaniem technicznym? Co w ogóle jest nurkowaniem? Dlaczego dobrze wyszkoleni nurkowie, porywają się tuż po kursie na rekordy przekraczające ich możliwości? Czy bezpieczeństwo certyfikowanego nurka po kursie jest w ogóle możliwe do zachowania i dlaczego odpowiedzialnością obarcza się instruktora, mimo że kurs dawno się zakończył? Jaka jest rola instruktora – mentora, w nurkowaniu technicznym? Jakie są trendy w szkoleniu i nurkowaniu technicznym i dlaczego niektórzy ulegają im całkiem bezmyślnie a niektórzy nie ulegają wcale? Nie ominiemy drażliwej kwestii pieniędzy. Czy oszczędzając np. na gazach można w ogóle nurkować głęboko?

Wydarzenia medialne oraz mało medialne

Przypomnijmy niektóre nurkowe wydarzenia z ostatnich kilkunastu miesięcy. Największą uwagę przyciągnęły tradycyjnie rekordy. Czołówka freediverów ustanowiła kolejne polskie wyniki m.in. w kategoriach zmiennego balastu na 70m, free immersion na 62m i no limits na 80m. Największe wrażenie zrobił Tomasz Bryl, zajmując drugie miejsce na Mistrzostwach Świata w Mariborze, ustanawiając rekord Polski w bezdechu statycznym static apnea na 7’15”.

Równie dużo zdarzyło się w nurkowaniu technicznym. Należący do Grzegorza „Banana” Dominika kilkukrotny polski rekord, w tym 208 m dla obiegów otwartych i 212 m dla zamkniętych, został pokonany w kategorii obiegów otwartych przez Jurka Błaszczyka, na 231m, następnie przez Jacka Musiała na 235 m. W tym samym czasie Agnieszka Łotocka nurkując na 154 metry ustanowiła nowy polski rekord kobiet, należący wcześniej od 2000 roku do Eli Matuszewskiej-Benduckiej na 137 m.

Rekordy i towarzyszące im zainteresowanie nurkowaniem wiąże się ze wzmożoną aktywnością obecnych w Polsce systemów szkoleniowych, ich instruktorów i trenerów. Po krótkim okresie stagnacji wyraźnie rozwija się SDI - TDI. Dotyczy to także NAUI, PSAI oraz obecnego wcześniej ITDA. Jednocześnie trwa działalność centrów i instruktorów pozostałych, obecnych od dawna na polskim rynku firm i agencji szkoleniowych. Uwagę zwraca też szybko rosnąca popularność urządzeń o obiegu zamkniętym. Warsztaty i prezentacje instruktorów m.in. IT IANTD Tomka Żabierka promują możliwości różnych typów CCR w nurkowaniu rekreacyjnym i technicznym.

Kursy, nurkowanie, ceny
Rozwój sportu nurkowego to zjawisko ze wszech miar pozytywne. Najłatwiej zauważalny jest po prostu wzrost liczby nurków. Pociąga to za sobą, w naturalny sposób wzrost liczby instruktorów i centrów nurkowych. Te ostatnie otwierają się i zamykają, ulegając prawom rynku, ale ich liczba, na tle podobnych miast europejskich, pozostaje nadal bardzo duża. Wielu nurkujących stwierdzi, że to znakomicie: większa konkurencja to niższe ceny, być może wyższa jakość. Nic bardziej błędnego.

Niższa cena w nurkowaniu niekoniecznie oznacza korzyść. Pozorna korzyść dla klienta, wynikająca z konkurencji, w tym konkretnym sporcie, nie zawsze przynosi pożądany efekt. Część prowadzących sklepy nurkowe i szkolenia nie potrafi ukryć, że jest im obojętne co sprzedają: nurkowania, telewizory czy hot-dogi. Konsekwencje są tak oczywiste, że nie wymagają komentarza. Na szczęście dotyczy to przeważnie centrów nurkowych zajmujących się wyłącznie nurkowaniem rekreacyjnym i oferujących z reguły jeden system szkolenia.

Zjawisko to, bardzo powoli, jednak ulega zmianie. Daje się zauważyć tendencja do łączenia działań kilku centrów a nawet połączeń firm, co w ciągu najbliższych lat powinno doprowadzić do powstania dojrzałego rynku szkoleń i wyjazdów nurkowych, tak jak miało to miejsce w innych krajach w poprzedniej dekadzie.

Szkolenie - powinno być fajne

Bardzo szybko rośnie liczba firm oferujących kursy na kolejne stopnie w nurkowaniu technicznym. Jest to oczywiście naturalna konsekwencja zainteresowania nurkujących takimi szkoleniami. Oczywiście, uprawnienia pozwalające „legalnie” przekroczyć „obowiązkowy” limit 40 metrów, są dla większości nurków bardzo kuszące. Jest to też, co trzeba jasno powiedzieć, jedyna rozsądna metoda zdobycia niezbędnych umiejętności i wiedzy. Warto zauważyć, że dostęp do informacji za pośrednictwem internetu oraz publikacji i książek, w żaden sposób nie jest w stanie zastąpić odpowiedniego szkolenia, może natomiast czasem, ale nie zawsze, stanowić jego uzupełnienie.


Poza powyższymi, dość oczywistymi zaletami szkolenia, nurkowie zapominają czasem o tym, co kiedyś było dla nich w nurkowaniu najważniejsze. Nauka nurkowania technicznego to po prostu przyjemność. Niekiedy męcząca, często stawiająca wyzwania, zawsze czasochłonna. I oczywiście kosztowna. Ale nadal przyjemność.

Instruktor – to nie logo

Popularność systemów szkoleniowych wydaje się rosnąć proporcjonalnie do ich udziału w rynku. Jednak liczba instruktorów rośnie nieproporcjonalnie, co wynika głownie z odmiennych metod marketingowych oraz różnych wymagań stawianych przez instructor trainer’ów. Oznacza to, że coraz bardziej zmieniać się będzie ilość wystawianych certyfikatów, zarówno na poziomie nurkowym, jak i instruktorskim. Nie rozważamy różnic w systemach szkoleniowych, potwierdzając tym dość oczywisty fakt – ważny jest instruktor, nie system czy logo na certyfikacie. Oczywiście pojawiają się pewne konsekwencje zmieniających się proporcji. Można by nawet żartować, że wszyscy obecni rekordziści i rekordzistki Polski w nurkowaniu technicznym, to instruktorzy lub nurkowie jednego i tego samego systemu, pomijając przy tym fakt, posiadania przez nich uprawnień w wielu innych agencjach szkoleniowych. Niestety, zupełnie co innego pokazuje nam, że woda wcale nie odróżnia posiadanych uprawnień. O tym w kolejnych numerach WB.

Zamów Newsletter

Dziękujemy za subskrypcję
 
 
 
 

Z ostatniej wyprawy

Oceanxplorers 2010 © Oceanx.pl Wszystkie prawa zastrzeżone. Teksty, zdjęcia i filmy, są chronione prawem. All rights reserved. Articles, images and movies are copyrighted to their respective owners.
website Oceanx © 2010
http://oceanx.pl
e-mail us
photo & video Artur Pazzi
Arek Pańka
Krzysztof Malawski
photo Piotr Andrews
Irena Stangierska
Jacek Madejski